Strony
- Aktualności
- O Stowarzyszeniu
- Zarząd
- Statut
- Galeria zdjęć
- Pomoc Żywnościowa: 2021
- Regulamin Obchodów Jubileuszu 600-lecia Wrocanki
- Sponsorzy Obchodów 600-lecia Wrocanki
- Patroni Honorowi oraz Patroni Medialni Obchodów 600-lecia Wrocanki
- Harmonogram imprez Obchodów 600-lecia Wrocanki
- Mikołajkowy Turniej Tenisa Stołowego
czwartek, 7 maja 2020
Niezapominajkowa przyroda znad Jasiołki – po prostu z natury
Łęgi nadrzeczne wiosną tętnią życiem. Zieleń dominuje - od czosnku niedźwiedziego, niebiesko od cebulic dwulistnych i żywca gruczołowego, żółto od pierwiosnków, złoci i ziarnopłonu. Jasiołka jest poidłem dla ptaków, których jest mnóstwo w zaroślach nad rzeką, gdzie śpiew roznosi się na okolicę. Tym razem chcę zwrócić uwagę na kwitnące pięknie drzewa na brzegach Jasiołki. Mnie urzekły obsypane kwieciem, jak na wiosnę przystało, klony i Trześnie.
KLON ZWYCZAJNY - Acer platanoides - dostojny, posiada piękne kwiaty koloru żółtozielonego, zebrane w baldachogrona, rozwijające się przed liśćmi. Liście zwłaszcza jesienią dodają uroku, ponieważ przebarwiają się ukazując całą gamę kolorów - od zielonego, przez żółty, czerwony do brązowego. Owocem są dwuskrzydlaki.
Równie pięknie prezentuje się CZEREŚNIA DZIKA - Cerasum avium - obsypana delikatnym białym kwieciem. Kwiaty na 5 cm szypułkach zebrane w pęczki /2-4/ pięciokrotne, owadopylne. Owocami są drobne pestkowce czarno-czerwone, trochę gorzkie ale są ptasim przysmakiem.
Te nasze rodzime gatunki kwitnące na wiosnę są najpiękniejsze, zadziwiają misternością i naturalnością czego nie mają magnolie i oczary.
Wystarczy przejść brzegiem naszej pięknej o każdej porze roku Jasiołki aby tego doświadczyć.
Maria Walczak
poniedziałek, 4 maja 2020
Nasza Patronka aktualna na ten szczególny czas
Pandemia zmieniła nasze życie, lecz kontakt z przyrodą dodaje nam siły w przetrwaniu tego czasu. Mieszkamy w pięknej przyrodniczo okolicy bogate w miejsca poświęcone Świętym. Patronką od moru i głodu jest Św. Rozalia, która szczególnie jest wielbiona przez ludność Wrocanki i Szczepańcowej. Warto w maju odwiedzić Naszą Świętą w Dębinie i przy studzience oraz w kapliczce w Szczepańcowej.
Maria Walczak
piątek, 1 maja 2020
Aktualizacja wytycznych programu pomocy żywnościowej
W związku z aktualizacją Wytycznych Instytucji Zarządzającej dotyczących realizacji POPŻ Podprogram 2019 z dnia 17 i 23 marca 2020 dotyczącej usprawniania realizacji dystrybucji wśród osób potrzebujących wprowadzone następujące zasady postępowania w okresie zagrożenia epidemiologicznego związanego z COVID-19.
1. Dopuszcza się zmianę terminów dostaw poszczególnych artykułów spożywczych do magazynów organizacji partnerskich i terminów ich dystrybucji w celu dostosowania do bieżących możliwości organizacji partnerskich.
2. W celu minimalizacji ryzyka zarażenia, zaleca się kwalifikowanie przez OPS/OPL osób najbardziej potrzebujących do pomocy żywnościowej na podstawie przeprowadzonego wywiadu telefonicznego lub z wykorzystaniem innych dostępnych środków komunikacji elektronicznej. Pracownik ośrodka pomocy społecznej, a w przypadku osób bezdomnych także przedstawiciel organizacji partnerskiej samodzielnie lub za pośrednictwem przedstawiciela innej placówki, wypełnia formularz skierowania, zgodnie z wzorem w załączniku nr 5.1 lub formularz oświadczenia zgodnie z wzorem nr 7.1 do Wytycznych IZ. Podpisany formularz przekazuje się w formie elektronicznej lub innej dostępnej formie do właściwej organizacji partnerskiej, która na jego podstawie udostępnia żywność osobie zakwalifikowanej.
3. W przypadku tymczasowego zawieszenia działalności organizacji wydających posiłki, osobom zakwalifikowanym do pomocy żywnościowej w formie posiłku, zaleca się udostępniać pomoc na wynos lub w formie paczek żywnościowych.
4. W przypadku osób bezdomnych, dopuszcza się zwiększenie liczby opakowań artykułów spożywczych, odpowiednio do potrzeb tych osób i możliwości OPR/OPL. Osoby bezdomne zgłaszające się do programu w okresie epidemiologiczny należy zakwalifikować na podstawie załącznika nr 6.1.
5. Przedstawiciele placówek, w których przebywają osoby bezdomne, takich jak: schroniska, noclegownie, hospicja itp. Nie należących do sieci organizacji partnerskich w ramach POPŻ, mogą w imieniu osoby/osób bezdomnych wypełniać i przekazywać oświadczenia bezpośrednio do organizacji partnerskich, jak również odbierać paczki z żywnością i przekazywać je osobom bezdomnym. Do odbioru paczki z żywnością z OPL uprawnieni są także funkcjonariusze służb takich jak m.in. WOT, Straż Miejska lub Ochotnicza Straż Pożarna.
6. Prowadząc dystrybucję żywności należy stosować środki ostrożności i stosować się do bieżących zaleceń służb sanitarnych.
7. Osoba wydająca żywność/dostarczająca żywność osobie uprawnionej zaznacza w formularzu stanowiącym załącznik nr 2 do Wytycznych IZ jakie artykuły spożywcze zostały dostarczone i potwierdza podpisem wydanie artykułów.
8. Jeśli pomoc żywnościowa została dostarczona przez pracowników innych instytucji lub służb niż organizacje partnerskie, listę wydanych artykułów spożywczych należy przekazać właściwej organizacji partnerskiej.
9. Działania towarzyszące w okresie zagrożenia epidemiologicznego zostały zawieszone.
niedziela, 12 kwietnia 2020
piątek, 3 kwietnia 2020
Smutna wiosna
Wiosennie nad naszą Jasiołką, lecz smutnawo... może te zwiastuny ze zdjęć poprawią humory.
Maria Walczak
sobota, 21 marca 2020
Szlakiem Papieskim w Paśmie Babiogórskim
Ten wyznaczony szlak, upamiętniający ostatnią przed wyborem na papieża górską wędrówkę księdza kardynała Karola Wojtyły, którą odbył 8 września 1978 r. wraz z księdzem Stanisławem Dziwiszem. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od Przełęczy Krowiarki, przez Kiczorkę, Policę, Okrąglicę, schronisko na Hali Krupowej do Sidziny Wielkiej Polany. To 22 kilometry.
7 marca nasze święto kobiet odbyło się w scenerii wielkiej zimy, warstwa śniegu: ponad 1 metr - ale dobrze ubity – na szlaku bez raków było by ciężko. Jak na turystów przystało, odwiedziliśmy malowniczo położoną na Okrąglicy Kaplicę Matki Bożej Opiekunki Turystów. Kaplica drewniana w postaci pasterskiego szałasu urzekająca prostotą i pięknem. Szkoda, że takiej nie ma przy Złotej Studzience na Cergowej. Msze święte odprawiane są w Kaplicy w pierwszą niedzielę października, w czasie Zlotu Turystów Górskich i w rocznicę otwarcia po wojnie Schroniska, a w sierpniu podczas spotkań Górali Babiogórskich na tzw. Juzynie na Holi.
Dziękujemy Pawłowi za organizację wyprawy.
Maria Walczak i Rafał Kucia
wtorek, 18 lutego 2020
niedziela, 19 stycznia 2020
poniedziałek, 30 grudnia 2019
Wspomnienie ze szlaku naftowego Wrocanka – Borysław
Pani Zofia Sznajder z domu Szydło urodzona 19 kwietnia 1927 roku we Wrocance.
Jak wielu Wroceniaków wyjechała z rodzicami nafciarzami w 1931 roku do Borysławia. Tam też uczęszczała do ochronki prowadzonej przez mateczki. Ochronka ta była ufundowana przez hrabinę Potocką dla dzieci pracowników naftowych. W 1931roku przyszła na świat jej siostra Danuta i po jej urodzeniu, na krótko, z mamą Bronisławą wrócili do Wrocanki. Ojciec Jan Szydło pozostał w Borysławiu, tam też ukończył szkołę dla nafciarzy. Pracował przy wydobyciu ropy naftowej w firmie POLMIN. Do szkoły powszechnej uczęszczała w Borysławiu na ul. Pańskiej, tam uczyły się dzieci wielu narodowości i różnych wyznań. Atmosferę w szkole wspomina jako bardzo życzliwą. W Tustanowicach wybudowano szkołę prywatną tylko dla Polaków, do której uczęszczała do 1939 roku. Była to szkoła o wysokim poziomie nauczania, język niemiecki dobrze szlifowany przydał się jej w czasie wojny. Obok znajdowała się szkoła dla Ukraińców. Stosunki międzyludzkie były bardzo serdeczne. Każde wakacje spędzała u rodziny na Niżnej Łące.
Po wkroczeniu wojsk niemieckich pozamykano szkoły, ale żyło się dobrze. Ojciec Pani Zofii kupił dom, w którym nie zdążyli zamieszkać, bo został zarekwirowany przez wojsko. Po wycofaniu wojsk niemieckich, mieszkańcy pozostali pod rządami rosyjskimi i zaczęły się niekorzystne zmiany, relacje sąsiedzkie uległy raptownie pogorszeniu. Zaczęło brakować żywności, prześladowania narodowościowo-wyznaniowe mocno dawały się odczuć. Część Polaków wywieziono na Sybir – z rodziny pani Zofii Tkaczyk: Władysław i Guzik Józef z Niżnej Łąki. Na zmianie z panem Janem Szydło pracowali Ukraińcy. Jeden z nich spowodował wypadek śmiertelny i ojciec pani Zofii miał ogromne nieprzyjemności; mimo że nie był winny to bał się zemsty. Takie nastały czasy. Wojna zmieniła wszystko. Wycofujące się z Borysławia wojska rosyjskie niszczyły szyby, paląc je. Zaczęło robić się niebezpiecznie, i Polacy zaczęli uciekać z obawy przed Ukraińcami. Ojciec Pani Zofii dbając o bezpieczeństwo rodziny załatwił formalności wyjazdowe, kupił dorożkę z zaprzęgiem i wyruszyli w drogę do Wrocanki. Do nich dołączyło się dwóch panów na rowerach. Jednym był pan Kurzyński z Iwonicza. Po drodze nocowali u polskich rodzin, gdzie przyjmowano ich bardzo serdecznie. Po wielu perypetiach, często uciekając przed bandami, dotarli do Leska i tu napotkali następne nieszczęście – most został wysadzony, a poziom wody na Sanie był bardzo wysoki i nie można było pokonać jej przepływając w bród. Trzeba było wrócić się do Przemyśla. W czasie tej podróży pani Zofia zachorowała, ale na szczęście spotkali dobrego żołnierza, ślązaka, który zaopiekował się nimi, przyprowadził lekarza Niemca i zaopatrzył ich w konieczne leki. Również załatwił przejazd mostem przeznaczonym tylko dla taboru wojskowego.
Po dotarciu do Birczy, w zlewni mleka nakarmiono wszystkich i po odpoczynku wyruszyli w dalszą drogę. Do Miejsca Piastowego dotarli w lipcu 1944 roku, gdzie przygotowano im bardzo serdeczne przywitanie.
Po powrocie do Wrocanki dotknęła ich następna tragedia – dom rodzinny w czasie frontu uległ spaleniu i znów od początku trzeba było się dorabiać.
Znajomość z przyszłym mężem naszej cioci Zosi, Janem Sznajdrem, pochodzącym z Miejsca Piastowego, trwała od Borysławia, gdzie przebywał on ze swoim ojcem. W 1947 roku wyszła za mąż. W 1948 roku urodziła córkę Terenię. Jednak następne nieszczęście dotknęło ich rodzinę – w 1949 roku zginał tragicznie w wypadku maż cioci, która została sama z 11-miesięczną córką, spodziewając się drugiego dziecka – syna Janusza, który urodził się po śmierci jej męża. Dzięki swoim wspaniałym rodzicom, którzy otaczali ich opieką przetrwała te ciężkie chwile.
Na szlaku naftowym było wielu naszych rodaków z Wrocanki i Niżnej Łąki. Wśród nich Józef Adamik, mój pradziadek – pracował na szybach w Rumunii, gdzie został poparzony w czasie wypadku. Adamik Kazimierz, brat Józefa, sprawował funkcje kierownicze na szybach naftowych w Borysławiu. Stec Józef, mój dziadek – nafciarz, pracował w Borysławiu i Tunisie. Guzik Józef – nasz wujek, grał w orkiestrze w Borysławiu.
Mimo tych przeżyć ciocia Zofia dożyła wspaniałych lat, ukończyła 93 rok i jest w bardzo dobrej kondycji. Jest osobą pogodną, bardzo miłą i nadal elegancką, tak jak na rodzinę nafciarzy przystało. Cieszy ją każda chwila i często myślami powraca do czasów związanych z Borysławiem. Dlatego też za zgodą naszej cioteczki Zosi pragnę te wspomnienia utrwalić na papierze i dotrzeć do Państwa serc – może to będzie początek wspomnień o szlaku naftowym.
Maria Walczak z rodziny Steców i Adamików
Subskrybuj:
Posty (Atom)








